Szydełkowanie

Zawsze chciałam nauczyć się szydełkować. Nie było jednak okazji. Niedawno postanowiłam to nadrobić. Poszukałam podstaw szydełkowania w Internecie i tak oto powstała pierwsza w moim życiu serwetka i beret dla córy. wiem, że nie są doskonałe, ale dopiero się uczę, wiec wybaczcie niedociągnięcia. Ciężko tak samemu z netu wszystkiego się dowiedzieć, ale jakoś daję radę. Teraz mam dużo mniej czasu, ale staram się coś tam dziergać. Teraz robię serwetkę, albo kocyk, nie wiem co to wyjdzie 🙂 z takich małych elementów. Jak skończę to pokażę 🙂

Domek czy rakieta?

Jakiś czas mnie nie było, bo urodziłam niedawno drugą córeczkę. Teraz skończyła dwa miesiące, więc rozumiecie moją nieobecność 🙂 Dzieci zajmują mi większość czasu. No ale postaram się czasem pokazywać moje prace.

No to na dzisiaj duża poducha w kształcie domku (lub jak niektórzy twierdzą rakiety 🙂 Starsza córa uwielbia tą poduchę. Jest mięciutka. Wypełnienie ma z kulek silikonowych. Siedzimy na niej, śpimy, rzucamy, urządzamy bitwy na poduszki, ma wszechstronne zastosowanie. Wykonanie jest jest bardzo proste. Ja zrobiłam ją z kolorowego polaru, bo wydał  mi się najodpowiedniejszy. Jest taki mięciutki i przyjemny w dotyku.

A tu z kolegą skrzatem 🙂

No i według was to domek czy rakieta? 😀

Duuży skrzat

Już jakiś czas temu obiecałam pokazać skrzata, tylko nie mogłam się zrobić żeby zrobić zdjęcia. Któregoś dnia zrobiłam, tyle że wieczorem, więc kolory takie sobie wyszły.

Skrzat oczywiście od dłuższego czasu jest już w użyciu, więc trochę już widać na nim upływ czasu, jest  trochę zmęczony życiem. Córka go nie oszczędza. Skrzat codziennie wykonuje różne akrobacje, gimnastyki, służy za podgłówek itp. Lekko nie ma 🙂 Aha, ma jakieś 110 cm wzrostu.

Gdyby ktoś pytał o wykrój, to niestety nie mam. Został zrobiony z głowy. Ale jakby co to postaram się jakiś wykrój stworzyć, tym bardziej ze chcę jeszcze zrobić takie dwa skrzaty dla bratowej.

Wiosennie

Chyba wszyscy czekają na wiosnę. My też. Mamy dosyć zimy, a kysz!
W związku z tym uszyłam wiosenne kwiatuszki z polaru. Córka pomogła je „posadzić” i tak oto mamy trochę wiosny w domu.

 

 

Wielkanocnie

Wielkanoc tuż tuż, trzeba się brać za malowanie pisanek. Póki co powstały kurki, chociaż maż twierdzi że to bardziej kaczki 🙂 Tak czy siak, są trzy. Jeszcze muszę je ulokować w jakimś pojemniczku, bo w tym białym to tymczasowo umieszczone. Może w pojemniczku z rzeżuchą je umieszczę…

 

\

Jestem sobie miś

Miś powstał już jakiś czas temu, ale nie było okazji go pokazać. Jest dość duży, ma ok 50 cm. To pierwszy tego typu miś uszyty przeze mnie. Mam nadzieje, że kolejne będą się łatwiej i szybciej szyły, bo z tym się męczyłam trochę 😉

 

Przepiśnik- Notatnik kulinarny

Z wygranych papierów u Grejsi powstał przepiśnik. Zrobiony na zwykłym kołonotatniku, bo innego nie miałam pod ręką a nie mogłam się powstrzymać przed zrobieniem. Proszę o wyrozumiałość, bo to moja pierwsza przygoda ze scrapowaniem 😉

Clifford

U mnie znowu zabawkowo. Tym razem na prośbę córki powstał Clifford. Może nie jest idealny, bo znowu musiałam kombinować bez wykroju i początkowo jak zaczęłam go szyć to wyszły mi tylko dwie nogi 🙂 Taka gapa jestem 🙂 Ale jakoś udało się go skoczyć. Córka zadowolona 🙂

Moje wygrane candy

Dzisiaj odebrałam paczkę. Moje pierwsze wygrane cukierasy.
Takiej ilości papierów się nie spodziewałam, w szoku jestem tyle ich jest i jakie kolory przecudne.
Dziękuję bardzo Grejsi z blogu http://medussa-grejsi.blogspot.com za zorganizowanie candy.
 Jak coś uda mi się stworzyć to się pochwalę 🙂

Króliki

Króliki uszyte z popularnego w sieci wykroju. Mają jeszcze kilku braci i siostry, ale akurat do zdjęcia gdzieś się zapodziały, bo są w ciągłym użyciu przez moją córkę. Lubię je szyć i jak tylko mam jakieś materiały ciekawe to zabieram się za nie.

Te na zdjęciu to moje dwa pierwsze króliki, które szyłam najdłużej. Z czasem nabrałam wprawy i coraz sprawniej idzie mi ich szycie. Tylko czasu brak.

Szyję je różnej wielkości.
A propo wielkości, ostatnio uszyłam skrzata, który ma ponad metr. Któregoś dnia go pokażę.