Archiwa tagu: szycie

Misie Misie Misie

Dzisiaj chciałam wam z bliska pokazać misie, które zrobiłam już dawno temu. Dlaczego je pokazuję? A bo robi się je naprawdę prosto. Wieczorkiem zrobię dla Was wykrój tych misiów, tak abyście mogli sami je uszyć.

 

Tak więc do wieczora, będzie wykrój oraz instrukcja.

 

SONY DSC

Kolejny zamotek

Tym razem w odcieniach brązu i błękitu, zapleciony w warkocz. Jest cieplutki, bo pleciony z grubszej włóczki.  Fajnie wygląda w zestawieniu z jeansową kurtką.

Następna w kolejce czeka brązowa włóczka. Z niej zrobię zamotek dla mamy, bo ona woli do pracy jakiś w stonowanych kolorach

Naszyjnik, szaliczek… taki sobie zamotek

Hmm, nawet nie wiem jak nazwać moje dzieło. Wydziergałam z  włóczki sznureczki, a ze sznureczków powstało właśnie to:

Taki a’la naszyjnik, a’la szaliczek. Co kto woli. Taki mój Zamotek.
ta włóczka wydała mi się idealna na tego typu wyrób.  Niewątpliwie przyciąga uwagę.
Jest mięciutki. Może nie ogrzeje tak jak chusta czy szalik. Pełni raczej rolę dekoracyjną.

Puchate poduchy

Poduchy, puchate, mięciutkie, delikatne aż chce się położyć 🙂

Pierwsza powstała dla Sz., ale moja córa zażyczyła sobie taką samą, więc powstała druga. Nie są identyczne, bo przecież nie są robione taśmowo tylko ręcznie.
Tak czy siak obie się spodobały.

Szycie poduch to prosta sprawa. wystarczy trochę materiałów i wyobraźni, no i czasu, sporo czasu, bo szycie jest czasochłonne. Może nie samo szycie, ale projektowanie, wycinanie, przymierzanie i wszystko inne. Samo szycie to już pikuś w porównaniu z tym wszystkim.

A i zrobiłam jeszcze jedną z samochodem dla syna siostry.  Nawet bardziej mi się podoba niż poprzednie, ale moja córcia ma inne zdanie 🙂

Szycie zabawek

Oto zbieranina uszytych przeze mnie misiów, królików itp. Postanowiłam je uwiecznić jakiś czas temu, zanim moja córa doszczętnie je „rozniesie”. Dzisiaj niektóre z nich były już zszywane. Oli ich nie oszczędza 🙂 No ale po to w końcu je zrobiłam. Aby służyły do zabawy a nie do dekoracji. Szycie zabawek to moja pasja 🙂
Mam nadzieję, że i wam się spodobają.

Na dokładkę wklejam „projekt” worka na ciapy dla córy. Jeszcze w fazie tworzenia 😀

Domek czy rakieta?

Jakiś czas mnie nie było, bo urodziłam niedawno drugą córeczkę. Teraz skończyła dwa miesiące, więc rozumiecie moją nieobecność 🙂 Dzieci zajmują mi większość czasu. No ale postaram się czasem pokazywać moje prace.

No to na dzisiaj duża poducha w kształcie domku (lub jak niektórzy twierdzą rakiety 🙂 Starsza córa uwielbia tą poduchę. Jest mięciutka. Wypełnienie ma z kulek silikonowych. Siedzimy na niej, śpimy, rzucamy, urządzamy bitwy na poduszki, ma wszechstronne zastosowanie. Wykonanie jest jest bardzo proste. Ja zrobiłam ją z kolorowego polaru, bo wydał  mi się najodpowiedniejszy. Jest taki mięciutki i przyjemny w dotyku.

A tu z kolegą skrzatem 🙂

No i według was to domek czy rakieta? 😀

Duuży skrzat

Już jakiś czas temu obiecałam pokazać skrzata, tylko nie mogłam się zrobić żeby zrobić zdjęcia. Któregoś dnia zrobiłam, tyle że wieczorem, więc kolory takie sobie wyszły.

Skrzat oczywiście od dłuższego czasu jest już w użyciu, więc trochę już widać na nim upływ czasu, jest  trochę zmęczony życiem. Córka go nie oszczędza. Skrzat codziennie wykonuje różne akrobacje, gimnastyki, służy za podgłówek itp. Lekko nie ma 🙂 Aha, ma jakieś 110 cm wzrostu.

Gdyby ktoś pytał o wykrój, to niestety nie mam. Został zrobiony z głowy. Ale jakby co to postaram się jakiś wykrój stworzyć, tym bardziej ze chcę jeszcze zrobić takie dwa skrzaty dla bratowej.

Wielkanocnie

Wielkanoc tuż tuż, trzeba się brać za malowanie pisanek. Póki co powstały kurki, chociaż maż twierdzi że to bardziej kaczki 🙂 Tak czy siak, są trzy. Jeszcze muszę je ulokować w jakimś pojemniczku, bo w tym białym to tymczasowo umieszczone. Może w pojemniczku z rzeżuchą je umieszczę…

 

\

Jestem sobie miś

Miś powstał już jakiś czas temu, ale nie było okazji go pokazać. Jest dość duży, ma ok 50 cm. To pierwszy tego typu miś uszyty przeze mnie. Mam nadzieje, że kolejne będą się łatwiej i szybciej szyły, bo z tym się męczyłam trochę 😉

 

Clifford

U mnie znowu zabawkowo. Tym razem na prośbę córki powstał Clifford. Może nie jest idealny, bo znowu musiałam kombinować bez wykroju i początkowo jak zaczęłam go szyć to wyszły mi tylko dwie nogi 🙂 Taka gapa jestem 🙂 Ale jakoś udało się go skoczyć. Córka zadowolona 🙂